Gdy wspominam znajomym o tym, że postanowiłam spróbować diety wegetariańskiej zawsze, ale to zawsze pada jedno, sakramentalne pytanie - DLACZEGO?
Później oczywiście pojawiają się też inne, które na pewno denerwują absolutnie każdą osobę bez wyjątku, która postanawia spróbować czegoś nowego
- po co Ci to?
- nudzi Ci się w życiu?
- nie masz co z pieniędzmi robić?
- czytasz te głupoty w internecie i teraz cudujesz
Jestem pewna, że nie ma na świecie osoby, która przyjęła by to gradobicie pytań ze stoickim spokojem. Ja staram się odpowiadać na nie z uśmiechem na ustach grzecznie tłumacząc, że to moje życie, moje pieniądze i nikt w talerz zaglądać mi nie musi. W końcu to ja zamierzam jeść te wszystkie "okropności".
W całym swoim życiu próbowałam naprawdę wielu różnych rzeczy. Kocham eksperymentować i poznawać, dlatego nie obce są mi diety wszelakiej maści, które koniec końców nie zdały u mnie egzaminu. Uwielbiam też próbować nowych rzeczy w kuchni i sięgać po przyprawy, które zwykle nie znajdowały zastosowania w moim codziennym gotowaniu. W ten sposób odkryłam moją wielką miłość do chilli i curry, które lądują niemal we wszystkim, co gotuję.
Dlaczego więc postanowiłam spróbować wegetarianizmu? Wiem, brzmi to tak, jakby wegetarianizm był jakimś przepisem, który zamierzam sprawdzić i po części tak to widzę. Dla mnie wegetarianizm jest przepisem na zdrowie, a ja chcę go wypróbować i podzielić się z wami moimi obserwacjami.
Nie będzie tu łzawych postów o cierpieniu zwierząt, które mają was zmotywować do rezygnowania z obecnego stylu żywienia. Nie chcę nikogo do niczego przekonywać. Wychodzę z założenia, że każdy ma swój rozum i potrafi w internecie znaleźć niezbędne informacji, z którymi zrobi, co uważa za słuszne. Więc skoro ja nie zamierzam mówić wam, jak macie żyć, to prosiłabym o to samo. Po prostu żyjmy swoim życiem, okej?
Jeśli kogoś zainspirują moje obserwacje - to cudownie. Ale z doświadczenia wiem, że ludzie raczej sceptycznie podchodzą do większości rzeczy, które wymagają od nich minimum wysiłku.
Ja jestem z natury upartą osobą i coś czuję, że za szybko z tego mojego przepisu na zdrowie nie zrezygnuje. No chyba, że okaże się, że mam na zdrowie alergię :)
W każdym razie udało mi się po krótce wyjaśnić wam, dlaczego akurat wegetarianizm. Nie jest to żaden turbo szlachetny powód, choć oczywiście cierpienie zwierząt nie jest mi obojętne i uważam, że coś powinno się z tym zrobić, bo to zwyczajnie nieludzkie i niehumanitarne, a przecież chodzi o coś, co potem ląduje na naszym talerzu.
Ja sięgnęłam po wegetarianizm, by sprawdzić, czy faktycznie mój stan zdrowia ulegnie poprawie. Czy będę miała więcej energii, czy masa ciała ruszy w dół i czy skończą się inne przykre dolegliwości, które na co dzień utrudniają mi życie, a na które żadne leki i suplementy diety dostępne w aptece nie działają.
I uprzedzając inne pytania, które mogą się pojawić - nie, nie jest mi ciężko zrezygnować z jedzenia mięsa, bo najzwyczajniej w świecie nie ma go zbyt wiele w mojej codziennej diecie. Na ogół jadam zupy i kanapki (jestem tym typem człowieka) więc jedynym wysiłkiem z mojej strony było tak naprawdę zastąpienie kostek rosołowych drobiowych na warzywne, a pasztetu na pastę z ciecierzycy.
Więc nie, nie czuję, by brak mięsa miał być jakąś wielką tragedią w moim życiu.
Z racji tego, że wszelakie zmiany nie zachodzą z dnia na dzień nie widzę sensu, by pisać tutaj codziennie. Myślę, że raz w tygodniu będzie optymalnym czasem, w którym będę w stanie zaobserwować ewentualne zmiany, więc zaglądajcie tutaj w każdy PONIEDZIAŁEK po kolejną dawkę mojego radosnego bełkotania.
- W
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz